Horizons
Powierzchnia nie zaczyna się ani nie kończy. Jest ciągła, nawet jeśli wzrok próbuje odnaleźć w niej punkt odniesienia. Linia, która pojawia się w kadrze, nie porządkuje przestrzeni - raczej ujawnia potrzebę porządku po stronie patrzącego.
To, co przypomina horyzont, nie jest obietnicą oddalenia. Jest tylko chwilowym zatrzymaniem spojrzenia na materii.
Niektóre granice powstają dopiero wtedy, gdy coś je zakłóci. Cień, obca forma, fragment spoza porządku powierzchni. Nie domknie obrazu, ale zmienia sposób jego czytania.
Horyzont w liczbie mnogiej nie wyznacza kierunku. Otwiera kilka równoległych możliwości widzenia - jedną dla materii, drugą dla znaku, trzecią dla tego, co pozostaje poza kadrem. To nie linia oddzielająca, lecz miejsce, w którym spojrzenie zaczyna wątpić we własną pewność.
Każdy horyzont istnieje tylko do momentu, w którym próbujemy do niego podejść.
